Po wczorajszej kłótni z Alanem nie mogłam się już
doczekać się spotkania z Rico. Marlena siedzi u mnie od samego rana. Rozmawiamy
o wszystkim i o niczym jednocześnie.
- Jak myślisz, gdzie pójdziecie?
Zapytała w końcu. Spodziewałam się tego pytania prędzej,
czy później.
- Nie wiem. Może do kina?
Zasugerowałam najbardziej bezpieczną opcję.
- Na film romantyczny?
Zapytała z głupim uśmiechem. Cholera pomyślałam.
- Myślę, że na komedię.
Odpowiedziałam jak najspokojniej. Marlena spojrzała się
na mnie dziwnie, nie takiej odpowiedzi się spodziewała. Nagle rozległ się
dzwonek do drzwi.
- Już jest!
Pisnęła Marlena, a ja zachłysnęłam się powietrzem. Nie widziałam
się z Rico już dwa tygodnie.
- Chodź.
Zarządziła Marlena, a ja wstałam i niemal zbiegłam na dół
po schodach. Dopadłam drzwi i otworzyłam je zamaszyście. A za nimi stał nie kto
inny jak Rico. Rzuciłam mu się na szyję przytulając z całej siły.
- Ej, uważaj bo mnie udusisz!
Zaśmiał się.
Byliśmy w kinie, potem w parku i jeszcze w wielu, wielu
innych miejscach. Rozmawialiśmy o Biance (siostrze Rico),o Katniss i jej
kociakach, o Alanie i o tym, że mnie wkurza i ogólnie o tym co się wydarzyło
podczas tych ostatnich dwóch tygodni. Ja i Rico przyjaźnimy się już od około 9
lat. To cudowna i nieskomplikowana przyjaźń, a przynajmniej tak mi się wydawało
dopóki się tu nie przeprowadziłam. Boję się, że Rico może nie myśleć o mnie
jako o czymś więcej, niż tylko przyjaciółce. Dlatego, gdy odprowadził mnie do
domu chciałam jak najszybciej się z nim pożegnać, ale niestety nie zdążyłam.
Szatyn zbliżył się do mnie na niebezpieczną odległość i nachylił nade mną.
Przerażona odwróciłam głowę, powiedziałam coś w stylu ,,Cześć’’ i pobiegłam do
domu.
Gdy tylko weszłam do swojego pokoju chwyciłam telefon i
zadzwoniłam do Marleny, po czym opowiedziałam jej całą historię. Oczywiście
próbowała mnie pocieszyć, mówiła, że to całkiem normalne bo przecież każdy mógł
się przestraszyć , ale ja wiedziałam swoje. Zachowałam się jak małe dziecko,
które nie zna życia i nie wie, że w każdym momencie jej najlepszy przyjaciel
może ją pocałować… nie chwila, co ja gadam? Przecież to jego wina! Jesteśmy
przyjaciółmi, a on wszystko psuje. I nagle ktoś zapukał do drzwi.
Hej,
Sorry za Rico i Bellę, ale po prostu
musiałam coś zepsuć. Nie mogłam pozwolić, aby Bella tak sobie pocałowała się ze
swoim najlepszym przyjacielem. Jak myślicie, kto puka do drzwi pokoju Bells?
WSZYSCY CZYTAELNICY TEGO BLOGA MÓWIĄ ELO!
Truskawka <3
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz