piątek, 2 maja 2014

Rozdział 2 Spotkanie

  Platon powiedział ,,Za dotknięciem miłości każdy staje się poetą’’

 

Po wczorajszej kłótni z Alanem nie mogłam się już doczekać się spotkania z Rico. Marlena siedzi u mnie od samego rana. Rozmawiamy o wszystkim i o niczym jednocześnie.

- Jak myślisz, gdzie pójdziecie?

Zapytała w końcu. Spodziewałam się tego pytania prędzej, czy później.

- Nie wiem. Może do kina?

Zasugerowałam najbardziej bezpieczną opcję.

- Na film romantyczny?

Zapytała z głupim uśmiechem. Cholera pomyślałam.

- Myślę, że na komedię.

Odpowiedziałam jak najspokojniej. Marlena spojrzała się na mnie dziwnie, nie takiej odpowiedzi się spodziewała. Nagle rozległ się dzwonek do drzwi.

- Już jest!

Pisnęła Marlena, a ja zachłysnęłam się powietrzem. Nie widziałam się z Rico już dwa tygodnie.

- Chodź.

Zarządziła Marlena, a ja wstałam i niemal zbiegłam na dół po schodach. Dopadłam drzwi i otworzyłam je zamaszyście. A za nimi stał nie kto inny jak Rico. Rzuciłam mu się na szyję przytulając z całej siły.

- Ej, uważaj bo mnie udusisz!

Zaśmiał się.

 

Byliśmy w kinie, potem w parku i jeszcze w wielu, wielu innych miejscach. Rozmawialiśmy o Biance (siostrze Rico),o Katniss i jej kociakach, o Alanie i o tym, że mnie wkurza i ogólnie o tym co się wydarzyło podczas tych ostatnich dwóch tygodni. Ja i Rico przyjaźnimy się już od około 9 lat. To cudowna i nieskomplikowana przyjaźń, a przynajmniej tak mi się wydawało dopóki się tu nie przeprowadziłam. Boję się, że Rico może nie myśleć o mnie jako o czymś więcej, niż tylko przyjaciółce. Dlatego, gdy odprowadził mnie do domu chciałam jak najszybciej się z nim pożegnać, ale niestety nie zdążyłam. Szatyn zbliżył się do mnie na niebezpieczną odległość i nachylił nade mną. Przerażona odwróciłam głowę, powiedziałam coś w stylu ,,Cześć’’ i pobiegłam do domu.

Gdy tylko weszłam do swojego pokoju chwyciłam telefon i zadzwoniłam do Marleny, po czym opowiedziałam jej całą historię. Oczywiście próbowała mnie pocieszyć, mówiła, że to całkiem normalne bo przecież każdy mógł się przestraszyć , ale ja wiedziałam swoje. Zachowałam się jak małe dziecko, które nie zna życia i nie wie, że w każdym momencie jej najlepszy przyjaciel może ją pocałować… nie chwila, co ja gadam? Przecież to jego wina! Jesteśmy przyjaciółmi, a on wszystko psuje. I nagle ktoś zapukał do drzwi.

 

Hej,

Sorry za Rico i Bellę, ale po prostu musiałam coś zepsuć. Nie mogłam pozwolić, aby Bella tak sobie pocałowała się ze swoim najlepszym przyjacielem. Jak myślicie, kto puka do drzwi pokoju Bells? WSZYSCY CZYTAELNICY TEGO BLOGA MÓWIĄ ELO!

Truskawka <3

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz